FIA

Advertising

Rajd Niemiec: Rajdowi
szpiedzy

Przed zaplanowanym na następny weekend ADAC Rajdem Niemiec (21-24 sierpnia), przyglądamy się pracy szpiegów WRC.

Advertising

Załogi WRC korzystają z tzw. 'szpiegów' podczas wszystkich asfaltowych rund Rajdowych Mistrzostw Świata, w tym również podczas ADAC Rajdu Niemiec. Ich zadaniem jest przyglądanie się sytuacji na drodze i informowanie o niej kierowców i pilotów.

Wszystkie czołowe ekipy korzystają z pomocy szpiegów, którymi zazwyczaj są bardzo doświadczeni, rajdowi kierowcy. Szpiegiem Roberta Kubica jest dwukrotny wicemistrz Polski i były kierowca WRC Tomasz Kuchar. Szpiedzy przekazują pilotom cenne informacje, które ci mogą dopisać do swoich notatek, a także doradzają w kwestii doboru opon.

Phil Mills, walijski pilot, który triumfował w mistrzostwach świata razem z Petterem Solbergiem w 2003 roku, jest jednym z dwóch szpiegów Elfyna Evansa. Drugim jest ojciec kierowcy, były mistrz Wielkiej Brytanii Gwyndaf.

„Pokonujemy odcinki specjalne na dwie godziny przed pierwszą załogą i zapisujemy wszystko, co może okazać się przydatne dla ekipy, jak warunki na drodze lub stojąca woda. Naszą rolą jest wypatrywanie wszystkiego, czego nie było na drodze podczas zapoznania i co mogłoby zaskoczyć załogę” - wyjaśnił Mills.

„Druga pętla zawsze jest trudniejsza niż pierwsza, ponieważ droga jest już rozjeżdżona, pojawiają się koleiny i inne niespodzianki.”

Załogi WRC korzystają z pomocy szpiegów podczas rajdów asfaltowych, ponieważ osiągają wówczas najwyższe prędkości w sezonie. Wiąże się z tym dodatkowe ryzyko. Szpiedzy są dla ekipy buforem bezpieczeństwa.

Mills wyjaśnia: „Kiedy tracisz przyczepność na asfalcie, zazwyczaj kończy się to poważnym wypadkiem. Kierowca rzadko jest w stanie uratować się z takiej sytuacji. Dlatego załogi muszą dopilnować, że przed startem wszystko jest dopracowane do najmniejszego szczegółu.”

Mills doskonale zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństw związanych z jazdą po asfalcie. Razem z Solbergiem zaliczyli bowiem potężny wypadek podczas Rajdu Niemiec w 2004 roku. Ich Subaru Impreza dachowało wówczas po serii stojących na poboczu kamieni.

„Rolowaliśmy trzy razy uderzając dachem o kamienie – wspomina Mills. - To był najgorszy z możliwych wypadków i coś naprawdę koszmarnego. Mieliśmy ogromne szczęście, że nic nam się nie stało.”

[Zobacz to na własne oczy, 27 minuta i 45 sekunda naszego podsumowania Rajdu Niemiec 2004]

Nie ma wątpliwości, że każda forma rajdów wiąże się z ryzykiem, ale ekipy WRC w Niemczech mogą czuć się bezpiecznie wiedząc, że dbają o nie ich szpiedzy. „To bardzo duża odpowiedzialność, ale to także bardzo satysfakcjonujące kiedy wszystko idzie zgodnie z planem” - podsumował Mills.

More News

Advertising