FIA

Advertising

Rok temu
w Argentynie

Jak mówi znane powiedzenie 'trudno jest zerwać ze starymi nawykami' i właśnie pod takim hasłem rok temu przebiegała walka o zwycięstwo w Rajdzie Argentyny.

Advertising

Emocje towarzyszące imprezie były zrozumiałe.

Sebastien Ogier prowadził w tabeli WRC i był w średniej formie, podczas gdy wielokrotny mistrz świata Sebastien Loeb wracał za kierownicę Citroena DS3 WRC po raz pierwszy od trzech miesięcy, ponieważ w ramach swojego ograniczonego programu startów nie pojawił się w Meksyku i Portugalii.

Wszyscy zadawali sobie pytanie, czy po zaprzestaniu startów w pełnym cyklu WRC Loeb będzie w stanie dotrzymać kroku rywalom i powalczyć o swoje ósme zwycięstwo w Rajdzie Argentyny.

Początek imprezy należał do Ogiera, który za kierownicą VW Polo R WRC objął prowadzenie podczas pierwszego etapu, wygrywając wszystkie poza jednym odcinkiem specjalnym i wyprzedzając Loeba aż o szesnaście sekund.

Loeb zdominował rywalizację drugiego dnia

Loeb podkręcił jednak tempo drugiego dnia, za kierownicą Citroena prezentują styl z jakiego słynął przez lata swojej dominacji, podczas gdy Ogier wyjechał poza trasę tracąc aż czterdzieści sekund.

Jakby tego było mało, Ogier następnie przebił oponę. Wszystko to razem sprawiło, że drugi etap zakończył z blisko czterdziestosekundową stratą.

Trzeciego dnia Ogier wiedział już, że musi skupić się na dowiezieniu do mety cennych punktów, zamiast wikłać się za wszelką cenę w praktycznie przegrany pojedynek z Loebem.

Ten z kolei nadal popisywał się szybką, ale i całkowicie kontrolowaną jazdą, sięgając ostatecznie po 78 zwycięstwo w swojej karierze.

Wygrywanie rajdów WRC to dla Loeba stary nawyk. Jak przekonał się Ogier, wielokrotny mistrz rok temu nie był w Argentynie gotowy, aby z nim zerwać.

 

Advertising